Razem z Michą zwiedziłyśmy skrawek miasta. Jest zbyt duże, żeby w ciągu tygodnia odwiedzić każde zabytkowe miejsce. Dodatkowo muszę rozglądać się za pracą i noclegiem.
Wróciłyśmy późnym popołudniem, a właściwie to już praktycznie wieczorem do hotelu. Byłam tak padnięta, że marzyłam o szybkiej kąpieli i o przeczytaniu kolejnego rozdziału nowego bestsellera, którego wypożyczyłam. Niestety Michalina wpadła na dość szalony pomysł, który niekoniecznie podpadł mi. Przyczyn było wiele...
-Nie idę na żadną dyskotekę!
-Chyba nie przyleciałaś do Hiszpanii tylko po to, żeby zwiedzać stare mury! Dziewczyno ile Ty masz lat? - Z niedowierzaniem mówiła blond włosa. - Mogłabyś chociaż odwdzięczyć się za pożyczoną kasę. - I tym jednocześnie wpłynęła na moją decyzję. Jednakże był jeden, ale za to podstawowy problem. Nie zabrałam ze sobą nic, co mogło nadawać się na jakąkolwiek zabawę. Wydaję mi się, że tu w Walencji dyskoteki wyglądają stanowczo inaczej niż w Polsce. Na szczęście lub nieszczęście – Michalina postanowiła pożyczyć mi sukienkę oraz buty na obcasie. Dostałam od niej dopasowaną do ciała czarną sukienkę z jednym ramieniem odkrytym. Po przeciwnej stronie od odkrytego ramienia na biodrze był wycięty skrawek materiału. Na szyje zarzuciła mi posrebrzany wisior oraz położyła przed nogi wiązane czarne szpilki z odkrytymi palcami. Kazała mi wyprostować włosy i nałożyć makijaż. Co nie zadowoliło mnie zbytnio, ponieważ nie czuję się komfortowo z makijażem na twarzy. Jednak nie chcę wyglądać jak odludek i dlatego zgodziłam się.
Gdy spojrzałam w lustro, sama własnym oczom nie wierzyłam. Nie poznałam tej rudowłosej dziewczyny, która wyglądała dość niegrzecznie, ale z klasą. Odbicie spowodowało, że chciałam jak najszybciej wyjść już na miasto i zaprezentować swoją drugą twarz.
Michalina będąc tu już parę razy wiedziała gdzie są dobre imprezy. Ta dziewczyna imprezuję od 15 roku życia. Co prawda twierdzi, że tam dokąd szłyśmy, jeszcze nie była – ponieważ nie wpuścili jej.
Klub wyglądał dosyć elegancko. A kolejka do niego była wystarczająco długa. Gdy zaczęłam przyglądać się z boku młodym ludziom, podziękowałam Miśce, że ubrała mnie tak a nie inaczej. Każda dziewczyna była ubrana w ciuchach praktycznie z najdroższych sklepów. Makijaże na twarzach tworzyły całość ze strojem, a jednocześnie podkreślały urodę. Natomiast mężczyźni, każdy jeden bez wyjątków, ubrani w koszulę oraz elegancki dół. Przez chwilę zadrżałam.
-Przecież w tym klubie bawią się sami bogaci ludzie! Popatrz tylko na tych chłopaków. - Skierowałam słowa do przyjaciółki.
-Dlatego chciałam tu przyjść. Jak szaleć to szaleć. - Zaśmiała się. - Wakacyjną przygodę chcę przeżyć z godnym tego gentlemen 'em.
-Co Ty chcesz zrobić, Michalina!? - Ona jedynie spojrzała na mnie z iskierką w oczach i podniosła dłoń do góry na znak zbliżającej się muzyki. Stwierdziła, że jestem zbyt drętwa i jak tylko wejdziemy do środka, muszę napić się alkoholu. Szczerze mówią, nie przepadam za piciem alkoholu. Przez niego są same problemy, a wole wszystko pamiętać z zabawy.
Środek klubu zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Ludzi tam było setki. A wystrój i muzyka idealnie odzwierciedlała najlepsze kluby na świecie. Każdy w ręku trzymał drinki albo whisky. To nie Polska, gdzie smukłe szklanki zastępuje mały kieliszek z samą wódką. Miałam i ja! Mój pierwszy drink od dawien dawna. Był tak kolorowy, że posiadał więcej barw od tęczy. W smaku również był całkiem niezły. Nawet powiedziałabym, że pyszny.
Alkohol działa na mnie bardzo energicznie, bo od razu zaczęłam dreptać w miejscu lekko kołysząc się. Michalina cały czas pokazywała, abym ruszała się nieco odważniej, bo według niej Pinokio lepiej tańczyłby.
Pierwszy raz czułam ogrom wzroku mężczyzn na sobie. Z niektórymi był kontakt wzrokowy, który przyciągał ich jak magnes. Jednak w rezultacie z żadnym nie zatańczyłam dłużej niż minutę. Macanie nie jest mi przyjemnie, zwłaszcza gdy robi to jakiś obcy chłopak.
Zmęczyła mnie taka zabawa, dlatego podeszłam do baru i piłam tak drink za drinkiem. Na początku wydawało się, że alkohol średnio na mnie działa. Niestety z każdym kolejnym drinkiem było ze mną coraz gorzej. W duchu tego nie odczuwałam, ale fizycznie było to widać. Nagle poczułam jak zlatuje po ściance baru, gdy ktoś złapał mnie przed ostatecznym upadkiem na brudną podłogę.
-Todo bien? – Był to męski głos, który wypowiedział coś po hiszpańsku. Podnosząc się i obracając w stronę wybawiciela chciałam przeprosić, ale przycięło mi język na widok nie chłopca, a mężczyzny.
-Przepraszam, nic mi nie... - Miał ciemne, stylowo ścięte włosy oraz modne okulary na nosie. Ubrany był w dopasowaną czarną koszulę z równie czarnymi spodniami, które dzielił skórzany brązowy pas. Na ręce widniał duży złoty zegarek. Wyglądał niesamowicie elegancko, do tego przystojnie.
- No beber tanto alcohol. – Chłopak ponownie powiedział coś w języku hiszpańskim, czego nie rozumiałam.
-Umiesz mówić po angielsku? - Gentlemen uśmiechnął się i potaknął. -Nie znam hiszpańskiego. Możemy rozmawiać po angielsku? - Mówiłam to dość powoli i głośno ze względu na muzykę, która waliła mi w uszach oraz z racji bariery językowej.
-Oczywiście nie ma problemu. - Odrzekł szybkim, ale za to płynnym angielskim. -Wcześniej powiedziałem, żebyś nie piła tyle alkoholu. - Uśmiechnął się tak słodko, że aż zmarszczył mu się nosek.
-Pierwszy raz zdarzyło mi się wypić tyle alkoholu. Właśnie wychodzę na zewnątrz, żeby przewietrzyć się, bo zaczyna mi się kręcić w głowie. - Chłopak przybliżył do mojego ucha swoją głowę i powiedział:
-Wiesz, że jak wyjdziesz stąd to już nie wejdziesz z powrotem. Musisz od nowa bilet kupić.
-Nie mam zamiaru wracać. Idę przejść się. - Z tego nadmiaru picia drinków, mówiłam głupoty. Kto o godzinie 2 w nocy idzie się przejść?
-Jeśli zechcesz mogę potowarzyszyć Ci. - Powiedział to z czystą uprzejmością. Poczułam, że chłopak nie narzuca się tylko grzecznie oznajmia, że mogę na niego liczyć. Spodobał mi się, więc uznałam "czemu nie?". Zgodziłam się z zasadą Michaliny, że jak cokolwiek to nie z byle kim. Ja może nie oczekiwałam i nawet nie chciałam tak zwane "cokolwiek", ale mógłby mnie chociaż odprowadzić do hotelu. Jedynie co to nie wiedziałam gdzie jest Michalina. Obie wypiłyśmy dużo, tyle że ja w przeciwieństwie do niej interesuję się jak ona wróci, niestety w drugą stronę to nie działa. Było tak w Polsce to i tu nic się nie zmieni. Dlatego odstawiłam drinka i kroczyłam prosto do wyjścia.
Dopiero na świeżym powietrzu poczułam co to znaczy kołowrotek. W momencie zrobiło mi się nie dobrze i zwymiotowałam przy najbliższym krzaku. Całe szczęście, że nie stała tu żadna kolejka do wejścia, ponieważ ludzie mieliby niezły ubaw. Wizytówka Polski. Chłopak, którego poznałam w klubie, a tak naprawdę to jeszcze nie poznałam, przytrzymał mi włosy przed śmierdzącą kąpielą.
-Dziękuję. - Powiedziałam po zakończonym incydencie i próbowałam usiąść na ziemi, gdy on potrzymał mnie i odradził siadanie.
-Będziesz się gorzej czuła. Proponuje aby odwieźć Cię do domu. - Było mi tak niedobrze, że głowa cały czas zwisała mi w dół. A jego słowa mogły być mówione po hiszpańsku, bo i angielski stawał się niezrozumiały. - Coś mi się wydaję, że jednak nie dowiem się gdzie mieszkasz.
Nowo poznany mężczyzna wziął Kornelię na ręce i ruszył w kierunku swojego samochodu, który stał za rogiem. Chodził codziennie na siłownię, więc miał wystarczająco sił, aby uporać się z nietrzeźwym organizmem dziewczyny. Otworzył swojego luksusowego mercedesa i położył ją na tylne siedzenia samochodu. Ponieważ, nie miał pojęcia gdzie dziewczyna mieszka, pojechał do swojego mieszkania na obrzeżach miasta.
Obudziłam się wczesnym rankiem. Słońce próbowało wedrzeć się przez skrawki zasłon. Rozciągnęłam mocno barki i usiadłam na łóżku. Gdy nagle ujrzałam obok siebie śpiącego faceta. Szybko spojrzałam czy jestem naga - Na szczęście byłam w sukience, w której wczoraj poszłam bawić się. Początkowo miałam odruch na pisknięcie, jednak szybko wstałam i udałam się w poszukiwaniu wyjścia. Były dwoje drzwi. Wybrałam najpierw te po lewej stronie od łóżka. Okazały się ślepą uliczką, bo to była łazienka. Skorzystałam na tym i przejrzałam się w ogromnym lustrze wiszącym na przeciwko drzwi. Makijaż był w opłakanym stanie. Szybko zmazałam wszelkie odpryski i mazy, a resztę zostawiłam. Po cichu zamknęłam drzwi i pobiegłam do drugich. Te okazały się trafne. Ujrzałam korytarz, a zaraz na przeciw mnie schody w dół i ogromne drzwi wyjściowe.
Wychodząc ujrzałam nieznajome tereny. To stanowczo nie było centrum. Dom rodziny przy domu, a właściwie willa przy willi. Tu z pewnością zamieszkiwali sami bogaci ludzie. Wyszłam trochę dalej, żeby rozejrzeć się i nie miałam pojęcia gdzie jestem. Mężczyzna miał spore podwórko i z pewnością sporo pieniędzy. Ogród był lepiej urządzony niż u nie jednego w środku mieszkanie. Usłyszałam mewy, a zaraz po nich szum wody. Gościu mieszkał idealnie nad Morzem Śródziemnym. Jego druga część podwórka zajmowała plaża i ogromny taras z barem i stolikami. Słońce dopiero zaczynało swą wędrówkę po niebie, pierwszy raz zdarzyło mi się widzieć tak cudowny widok. W dodatku ta bryza, która sprawiała, że człowiek od razu lepiej czuł się. Nie miałam za bardzo wyjścia, musiałam wrócić do willi.
Przed drzwiami do sypialni zaczęłam zastanawiać się nad wejściem czy lepiej byłoby poczekać aż sam obudzi się. Lecz głupio było mi chodzić po czyimś domu. Uchyliłam lekko masywne drzwi i zajrzałam na łóżko. Brunet dalej słodko spał nawet nie zmieniając pozycji.
Weszłam trochę śmielej i usiadłam na przybitym do sufitu fotelu. Ogromne okna zasłaniały długie ciemno zielone zasłony. Wydawało mi się, że tuż za nimi chowały się drzwi prowadzące na balkon. Przyglądałam się wszystkiemu dość uważnie, ponieważ jeszcze w tak pięknym i bogato zdobionym miejscu nie byłam. Nagle usłyszałam piszczący budzik, który wibrował na stoliku nocnym gospodarza. Chłopak otworzył ciężko oczy i przesunął dotykowy przycisk na budziku. Odwrócił się w stronę, gdzie wcześniej leżałam i jednocześnie szybkim ruchem podniósł się.
-Spokojnie, jestem tutaj. - Chłopak spojrzał się w moją stronę i słodko uśmiechnął. Taki widok chciałabym widzieć codziennie. Aż poczułam przyjemny ucisk w żołądku.
-Buenos dias. Jak się czujesz? - Jego hiszpański poplątany z angielskim jest równie uroczy.
-Nie najgorzej. Mogę wiedzieć gdzie jestem? - Słodkość słodkością, ale póki co nie wiem z jakie paki tu jestem i w ogóle gdzie jestem. Po za faktem morza, które było po mojej lewej stronie, mogłam jedynie przypuszczać położenie geograficzne względem świata. Dokładne dane musiały zostać udzielone przez gospodarza, który o dziwo bardzo wczas wstaję. Była zaledwie 6 na zegarku.
-Przepraszam. Wczoraj strasznie upiłaś się i chciałem odwieźć Cię do domu, niestety albo stety usnęłaś. Nie pozostawiłbym Cię tam samej, więc postanowiłem że prześpisz się u mnie. - Szybko wytłumaczył się latynos.
-Miło z twojej strony. - Postarałam uśmiechnąć się w jego stronę na znak wdzięczności. Rzadko zdarza się taki facet, który nie wykorzysta, a pomoże. - A czy byłbyś jeszcze na tyle pomocny i odwiózłbyś mnie do mojego domu? - Chłopak potaknął i poszedł do łazienki. Gdy wstał i zrzucił z siebie kołdrę okazało się, że spał ze mną nago. O mało nie wyskoczyły mi oczy. Nie miał w sobie nawet grama zawstydzenia się. Po prostu wstał przytrzymał ręką swoje skarby i poszedł w kierunku łazienki. Złapałam się za twarz i nie dowierzałam. Przecież byliśmy sobie obcy? A może jednak coś zadziało się między nami? Jednak wątpię. - Sam stwierdził, że usnęłam już przed klubem. Gdy wrócił był owinięty w ręcznik wokół pasa. Podszedł do dużego lustra, które zastępowało ścianę i rozsunął je na dwie części. Okazało się, że w środku kryła się ogromna garderoba. Tam przebrał się w sportowe ubrania i wyszedł z powrotem do mnie.
-Nie wstydzisz się tak nago spać przy obcej osobie? - Nie mogłam dać mu odejść bez logicznego wyjaśnienia.
-Nie mam czego wstydzić się, po za tym tak lubię. I tak więcej nie zobaczymy się, więc wiele nie stracę. - Mówił to z taką powagą, a jednocześnie urokiem. - Idę pobiegać. Zaprowadzę Cię do kuchni i przygotujesz sobie coś do zjedzenia. Jak wrócę odwiozę Cię. - Jego angielski był naprawdę dobry, w dodatku wypowiadał się z taką dostojnością, jakbym był księciem.
Potaknęłam mu i ruszyłam za nim do kuchni. Jak można było się spodziewać, kuchnia była przeogromna. A wszystko w niej z pewnością bardzo drogie. Nawet lodówka działała na dotyk. Bałam się cokolwiek dotknął, żeby czasem nie zepsuć. Chłopak wyszedł z domu, a ja zerknęłam co zawiera ta cała luksusowa lodówka. Wiadomo, że wszystko. Aż sama zastanawiałam się co mam wybrać, bo gdyby to była moja lodówka, zjadłabym absolutnie wszystko.
Po godzinie siedzenia w kuchni, wrócił Hiszpan ze spoconą koszulką i lśniącym od potu ciałem. Miał umięśnione nogi oraz ramiona. Jednak nie wyglądał jak typowy koksu - Był idealny... Chwycił butelkę wody i poszedł w stronę drzwi, które były całe ze szkła. Tak naprawdę nie rozumiem ich bytu, ponieważ wszystko było przez nie widać. Jak się okazało tam był prysznic i ponownie widziałam go całego nagiego. Od stóp do głowy. Cała zaczerwieniłam się i odwróciłam w drogę stronę, żeby czasem tego nie zauważył. On natomiast w ogóle nie wzruszony tym, że obca dziewczyna siedzi u niego w kuchni, czeka i na dodatek widzi wszystko. Na szczęście kiedy wyszedł z prysznica, który znajdował się praktycznie w kuchni, był ubrany w szorty. Obok kuchni znajdowała się kolejna garderoba, w której wybrał szarą polówkę i na rękę założył zegarek. Przeczesał na szybko włosy i wyciągnął okulary.
-Zjadłaś coś? Bo możemy jechać. - Wybił mnie z myślenia oraz wpatrywania się w jego ciało.
-Jaa... Jasne! - Kazał poczekać mi na zewnątrz, a on w tym czasie wyjedzie autem. Kiedy ujrzałam jego samochód, zastanawiałam się ile on zarabia, żeby utrzymać takie bydle. Najnowszy z najnowszych mercedesów, a tuż obok niego widziałam BMW w równie pięknej okazałości. Wyszedł i szarmancko otworzył mi drzwi.
Pojechaliśmy w kierunku centrum. Mniej więcej wytłumaczyłam mu gdzie znajduję się mój hotel. Przez całą drogę nie odzywaliśmy się praktycznie. Ja byłam zbyt oszołomiona tym co przeżyłam. Natomiast on wydaję się po prostu pewny swojego uroku, ale za to małomówny.
Niestety zaczynaliśmy trochę błądzić, bo nie pamiętałam nazwy ani hotelu ani ulicy, więc skłamałam, że mieszkam w miejscu, do którego dojeżdżaliśmy. Wysiadając jeszcze raz podziękowałam za wszystko i odeszłam. Jak wcześniej wydawał mi się słodki i dobrze wychowany, tak teraz zmieniłam zdanie. Nie dość, że nic nie mówił to nawet na koniec chociażby nie powiedział swojego imienia. Poczułam się totalnie zlana. Może to gej? Błyskawicznie odjechał i zniknął za najbliższym zakrętem w prawo. Poczułam żal, że nic więcej nie wyrosło z tej znajomości. Naprawdę spodobał mi się jak rzadko który chłopak. Z natury moja wybredność nie zna granic. Niestety okazał się typem nie dla mnie, a ja najwidoczniej nie dla niego. W końcu na co liczyła taka szara myszka jak ja w porównaniu do tygrysa jakim był on. Trafił najwidoczniej trudny charakter na swojego. Teraz pozostało mi tylko żałować, że nie spróbowałam zakolegować się.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz